Strona główna
Ciekawostki
Tutaj jesteś

Czy telefon przyciąga pioruny?

Czy telefon przyciąga pioruny?

Zastanawiasz się, czy telefon przyciąga pioruny i czy naprawdę trzeba go wyłączać przy pierwszym grzmocie? W tym tekście znajdziesz spokojne wyjaśnienie, co jest mitem, a co realnym zagrożeniem. Dzięki temu łatwiej zadbasz o swoje bezpieczeństwo i o swój smartfon podczas burzy.

Czy telefon naprawdę przyciąga pioruny?

Od lat w wielu domach powtarza się, że telefon komórkowy przyciąga pioruny. W efekcie wiele osób w panice chowa smartfon do kieszeni albo całkiem go wyłącza, gdy tylko usłyszy grzmot. Tego typu ostrzeżenia brzmią poważnie, dlatego łatwo się przyjmują, nawet jeśli stoją na słabym naukowym fundamencie.

Badania prowadzone m.in. przez naukowców z Uniwersytetu Stanforda, a także analizy specjalistów współpracujących z operatorami, takimi jak Orange Polska, pokazują coś innego. Pole elektromagnetyczne wytwarzane przez smartfon jest bardzo małe. Piorun nie „szuka” telefonu ani nie podąża za falami radiowymi. Szuka natomiast najkrótszej drogi do ziemi i wybiera wysokie, dobrze przewodzące obiekty: drzewa, maszty, wieże, stalowe konstrukcje czy instalacje na dachach.

Polski Komitet Ochrony Odgromowej – Stowarzyszenia Elektryków Polskich potwierdza, że samo posiadanie telefonu w ręce nie zwiększa ryzyka porażenia. Gdyby urządzenie rzeczywiście silnie przyciągało wyładowania, wystarczyłoby montować telefony na dachach zamiast klasycznych instalacji odgromowych. W praktyce tak się oczywiście nie robi, bo smartfon jest tu po prostu obojętny.

Sam telefon nie przyciąga piorunów – zagrożenie wynika z miejsca, w którym się znajdujesz, oraz z połączenia z instalacją elektryczną.

Ryzykowne staje się więc nie tyle trzymanie telefonu w ręce, ile korzystanie z niego w niebezpiecznym otoczeniu, np. na otwartym terenie podczas silnej burzy czy w czasie ładowania z gniazdka.

Kiedy używanie telefonu podczas burzy jest niebezpieczne?

Czy da się wskazać sytuacje, gdy burza a telefon tworzą szczególnie groźny zestaw? Tak, bo choć sam smartfon nie przyciąga piorunów, w pewnych warunkach może pośrednio wzmocnić skutki wyładowania. Chodzi głównie o połączenie urządzenia z instalacją elektryczną lub przebywanie w strefie podwyższonego zagrożenia, gdzie energia z pioruna ma łatwą drogę do naszego ciała.

Najwięcej błędów popełnia się wtedy, gdy burza zaskakuje w ruchu: na plaży, na boisku, w górach czy na otwartej łące. Część osób odruchowo dzwoni wtedy do bliskich albo robi nagrania wideo, zamiast jak najszybciej szukać schronienia w budynku lub samochodzie. W takiej sytuacji to nie sam telefon jest problemem. Niebezpieczne jest to, że stoimy w złym miejscu, często z odsłoniętą głową i z metalowymi elementami wokół.

Telefon podłączony do gniazdka

Najważniejszy punkt dotyczy ładowania. Ładowanie telefonu podczas burzy z gniazdka jest realnym zagrożeniem, bo wyładowanie atmosferyczne może wywołać silne przepięcie w sieci elektrycznej. Energia z pioruna częściowo „wchodzi” do instalacji i może dosłownie spalić podłączone urządzenia. Zdarza się, że po jednym silnym wyładowaniu w okolicy przestają działać routery, telewizory, komputery i właśnie smartfony.

Lista miejsc i sytuacji, w których nie warto korzystać z telefonu podczas burzy, obejmuje przede wszystkim połączenie z różnymi przewodami. Dotyczy to zarówno kabla zasilającego, jak i przewodowego internetu czy długich metalowych słuchawek, które mogą stać się drogą dla prądu. Sieć przewodowa telefonów stacjonarnych jest tu jeszcze bardziej niebezpieczna, bo działa jak antena dla przepięć.

Najlepiej unikać telefonu, gdy:

  • ładuje się z gniazdka lub z listwy podłączonej do sieci,
  • rozmawiasz przez telefon stacjonarny podłączony tradycyjnym kablem,
  • stoisz na otwartej przestrzeni: plaża, łąka, boisko, szczyt wzgórza,
  • znajdujesz się blisko wysokich metalowych konstrukcji, masztów lub anten,
  • masz w telefonie wpięte długie słuchawki przewodowe.

W takich okolicznościach przepięcie wywołane uderzeniem pioruna może uszkodzić nie tylko elektronikę, ale też spowodować poważny uraz ciała. Z kolei pozostawienie telefonu odłączonego od kabli, schowanego w kieszeni w bezpiecznym miejscu, praktycznie nie zmienia Twojego ryzyka.

Otwarte przestrzenie i metal w pobliżu

Bardzo często ostrzeżenia „nie używaj telefonu na zewnątrz” mieszają się z innymi zasadami dotyczących zachowania w czasie burzy. Gdy stoisz na środku plaży i piszesz wiadomość, sam fakt pisania nie jest problemem. Problem w tym, że jesteś najwyższym punktem na płaskim terenie, a w okolicy nie ma lepszego „celu” dla wyładowania niż Twoja sylwetka.

W okolicy metalowych konstrukcji sytuacja wygląda podobnie. Piorun chętnie uderzy w maszt, wieżę czy słup, ale energia z wyładowania może rozchodzić się po ziemi. Jeśli stoisz zbyt blisko, może dojść do tzw. napięcia krokowego. Smartfon trzymany w ręce nie zmieni kierunku pioruna, ale metalowe dodatki (rower, barierka, ogrodzenie) mogą wpłynąć na sposób, w jaki prąd przepłynie przez okolice.

Kiedy korzystanie z telefonu podczas burzy jest bezpieczniejsze?

Skoro już wiesz, kiedy burza a telefon to nieudane połączenie, warto wskazać też sytuacje, w których rozmowa czy sprawdzenie radaru burzowego nie niesie dużego ryzyka. Chodzi głównie o takie miejsca, w których jesteś osłonięty przez instalacje odprowadzające prąd lub przez metalową konstrukcję wokół Ciebie.

Współczesne miasta są w dużym stopniu zabezpieczone przed wyładowaniami. Nowe budynki powinny mieć instalację odgromową, która kieruje energię pioruna do uziemienia. Nie działa to oczywiście idealnie w każdej sytuacji, ale znacznie zmniejsza ryzyko, że prąd „wejdzie” do wnętrza mieszkania w taki sposób, by zagrażał osobom w środku.

Telefon w domu

Użytkowanie telefonu w czasie burzy w domu w większości przypadków jest bezpieczne, jeśli nie podłączasz kabla zasilającego i nie korzystasz z długich przewodów. Możesz wtedy dzwonić, pisać wiadomości, a nawet sprawdzić radar burz na telefon, który pomaga ocenić, jak szybko zbliża się strefa wyładowań. Tu znów nie chodzi o to, że smartfon „odgania” pioruny. Po prostu miejsce, w którym się znajdujesz, jest dobrze chronione.

Dla większego spokoju wiele osób odłącza podczas burzy delikatne urządzenia elektroniczne od gniazdka: telewizory, routery, komputery, ładowarki do telefonów. To rozsądny odruch, zwłaszcza w starszych budynkach lub na terenach, gdzie instalacje są wyeksploatowane. Same listwy antyprzepięciowe pomagają tylko częściowo. Nie dają stuprocentowej ochrony przed potężnym wyładowaniem, które trafi w linię energetyczną w pobliżu.

Telefon w samochodzie

Samochód podczas burzy jest zaskakująco bezpiecznym schronieniem. Nie dlatego, że ma gumowe opony, ale dlatego, że ma metalową karoserię, która tworzy efekt klatki Faradaya. Jeśli w auto uderzy piorun, prąd „spłynie” po karoserii i przejdzie do ziemi, zamiast wniknąć do wnętrza. W zamkniętym aucie możesz więc używać telefonu bez większego ryzyka, o ile szyby są zamknięte, a anteny i elementy metalowe znajdują się na zewnątrz.

Nieco gorzej wygląda sytuacja, gdy okna są otwarte, wysuwasz rękę na zewnątrz lub dotykasz w tym samym momencie metalowych elementów karoserii. Wtedy zamknięty układ klatki Faradaya przestaje działać idealnie. Dlatego podczas silnej burzy lepiej w aucie usiąść spokojnie, zamknąć szyby i nie wystawiać żadnych części ciała na zewnątrz, nawet jeśli chcesz tylko „nagrywać super film” na telefon.

Jak burza może uszkodzić telefon?

Choć bezpośrednie trafienie pioruna w trzymany w dłoni smartfon jest ekstremalnie rzadkie, pośrednie skutki burzy dla elektroniki zdarzają się dużo częściej. Energia wyładowania może przejść przez sieć elektryczną, anteny, przewody telekomunikacyjne, a także przez przewody uziemienia. W praktyce oznacza to ryzyko przepięcia, które potrafi uszkodzić delikatne układy wewnątrz urządzenia, nawet jeśli sama obudowa wygląda na nienaruszoną.

Niektóre skutki widać od razu. Inne ujawniają się dopiero po kilku dniach lub tygodniach. Użytkownik ma wtedy wrażenie, że telefon „sam z siebie” zaczął się zawieszać lub rozładowywać szybciej niż zwykle. W rzeczywistości przyczyną potrafi być dawne zdarzenie podczas burzy, którego nikt nie połączył z późniejszymi objawami.

Objawy uszkodzenia telefonu po burzy

Jeśli telefon działa dziwnie po silnej burzy w okolicy, warto zwrócić uwagę na kilka charakterystycznych symptomów. Nie każdy z nich musi od razu oznaczać poważne uszkodzenie, ale powtarzające się problemy mogą wskazywać na kłopoty z elektroniką lub z baterią.

Najczęściej spotykane sygnały ostrzegawcze to np. nagłe problemy z ładowaniem albo wyłączanie się urządzenia przy pozornie wysokim poziomie baterii. Bywa też, że telefon wyraźnie się nagrzewa przy niewielkim obciążeniu lub gubi zasięg w miejscach, gdzie wcześniej działał bez zarzutu.

Do typowych objawów należą między innymi:

  • brak reakcji na podłączenie ładowarki lub pojawiające się komunikaty o błędzie ładowania,
  • przegrzewanie się obudowy przy prostych czynnościach, jak pisanie wiadomości czy rozmowa,
  • problemy z działaniem dotyku, aparatu lub modułu sieci komórkowej,
  • nagłe, nieuzasadnione wyłączanie się telefonu, zwłaszcza przy włączonych danych,
  • ślad korozji na złączach lub na płycie głównej, widoczny po otwarciu urządzenia w serwisie.

Jeżeli takie objawy pojawiają się po silnej burzy, a smartfon był wtedy podłączony do prądu lub leżał obok innych uszkodzonych sprzętów, warto skonsultować się z serwisem. Profesjonalna diagnostyka pomaga ocenić, czy problem jest związany z przepięciem, czy wynika z naturalnego zużycia podzespołów.

Burza, deszcz i zalany telefon – co zrobić?

Burzom bardzo często towarzyszą intensywne opady deszczu. W takich warunkach ryzyko uszkodzenia telefonu wynika nie tylko z przepięć, ale też z wody. Nagrywanie w ulewie, chowanie telefonu w mokrej kieszeni czy korzystanie z niego na zewnątrz sprawiają, że wilgoć łatwo dostaje się do wnętrza. Nawet modele z podwyższoną odpornością IP nie są całkowicie nieśmiertelne.

Woda w środku urządzenia to problem nie tylko w momencie zalania. Po wyschnięciu zostają minerały i osady, które mogą powodować korozję. Zdarza się, że telefon po lekkim zamoczeniu działa normalnie przez kilka dni, a dopiero potem zaczyna się psuć. Ważne jest więc to, jak reagujesz zaraz po kontakcie sprzętu z wilgocią.

Jak postępować z zalanym smartfonem?

Jeśli telefon zamókł podczas burzy, podstawowy błąd to próba „czy działa” poprzez natychmiastowe włączenie czy podłączenie do ładowarki. Prąd płynący przez mokre układy może spowodować zwarcie i uszkodzić elementy, które w suchym urządzeniu byłyby nadal sprawne. Ryż w misce też nie jest cudownym lekarstwem, bo nie usunie osadów z wnętrza układu.

Bezpieczniejsza reakcja to szybkie odcięcie źródła energii i delikatne osuszenie z zewnątrz. Nie należy przy tym używać gorącego powietrza ani grzejników, bo wysoka temperatura może odkształcić elementy i pogorszyć sytuację. Najlepszy efekt daje profesjonalne czyszczenie wewnątrz, prowadzone w serwisie, który dysponuje odpowiednim sprzętem.

Gdy telefon miał kontakt z wodą, warto:

  1. jak najszybciej go wyłączyć, nie sprawdzając „na siłę”, czy jeszcze działa,
  2. nie podłączać żadnych kabli, w tym ładowarki i słuchawek,
  3. osuszyć obudowę miękką, suchą ściereczką, bez mocnego pocierania,
  4. jak najszybciej oddać urządzenie do serwisu, który zrobi czyszczenie po zalaniu.

Profesjonalne pracownie używają środków chemicznych i myjek ultradźwiękowych do usuwania śladów korozji oraz osadów z płyty głównej. Dzięki temu udaje się czasem uratować telefon, który po samodzielnych próbach suszenia na kaloryferze byłby już nie do naprawienia. Szybka reakcja po zalaniu zwiększa szanse, że sprzęt posłuży jeszcze długo po burzy.

Jak zwiększyć bezpieczeństwo telefonu i swoje podczas burzy?

Nie ma prostego sposobu, który całkowicie wyeliminuje ryzyko, jeśli w okolicy pojawiają się silne wyładowania atmosferyczne. Możesz natomiast wyrobić kilka nawyków, które dobrze działają w praktyce i poprawiają bezpieczeństwo zarówno Twoje, jak i Twoich urządzeń. Część z nich dotyczy samego telefonu. Część odnosi się do ogólnego zachowania podczas gwałtownej pogody.

Warto o tym pomyśleć jeszcze przed sezonem burzowym, kiedy masz czas, by spokojnie zaktualizować ustawienia, zainstalować aplikacje pogodowe czy skompletować akcesoria. Dzięki temu, gdy pierwsza burza zaskoczy Cię w trasie albo w domu, nie będziesz działać w pośpiechu. Zamiast szukać informacji w sieci w ostatniej chwili, po prostu zastosujesz sprawdzone zasady.

Dobrze jest wprowadzić do codziennych przyzwyczajeń kilka prostych reguł:

  • nie używać telefonu na otwartej przestrzeni, gdy w pobliżu są wyładowania i silny wiatr,
  • odłączać ładowarki i inne wrażliwe urządzenia od gniazdka, gdy burza zbliża się do Twojej okolicy,
  • korzystać z powerbanku zamiast sieci elektrycznej, jeśli musisz naładować telefon podczas nawałnicy,
  • trzymać smartfon w etui wodoodpornym lub w szczelnym pokrowcu, gdy wychodzisz na ulewny deszcz,
  • robić regularne kopie zapasowe danych, by awaria sprzętu nie oznaczała utraty zdjęć i kontaktów.

Przydatne są także aplikacje z radarami burz, które ostrzegają przed zbliżającymi się wyładowaniami. Kilka minut przewagi pozwala spokojnie odłączyć sprzęty, schować się w budynku czy wrócić z plaży do samochodu. Smartfon sam w sobie nie przyciąga piorunów, ale może pomóc lepiej zaplanować zachowanie wtedy, gdy niebo zaczyna ciemnieć i w oddali pojawiają się pierwsze błyski.

Redakcja stacjameteo.pl

Miłośnicy dalekich podróży i biwakowania. Uwielbiamy spędzać czas pod gołym niebem i w blasku płomieni ogniska, ale nie czujemy urazy do 5-gwiazdkowych hoteli w najbardziej zatłoczonych turystycznie zakątkach świata.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?