Strona główna
Astronomia
Tutaj jesteś

Ile waży galaktyka? Jak to mierzymy i co to znaczy

Ile waży galaktyka? Jak to mierzymy i co to znaczy

Masz w głowie pytanie „ile waży Droga Mleczna?” i brzmi ono jak zagadka z książki dla dzieci? Z tego tekstu dowiesz się, jak astronomowie naprawdę to mierzą. Zobaczysz też, co taka liczba mówi o ciemnej materii i o naszej pozycji we Wszechświecie.

Co to znaczy, że galaktyka „waży”?

Na co dzień waga kojarzy ci się z kilogramami na łazienkowej wadze. W astronomii operujemy inną skalą. Masę Drogi Mlecznej opisuje się w jednostce zwanej masą Słońca, czyli ilością materii zawartej w naszej gwieździe. Jedna masa słoneczna to około 2 × 10³⁰ kilogramów. To liczba z trzydziestoma zerami, więc zamiast kilogramów wygodniej zestawiać ze sobą całe Słońca.

Naukowcy mówią, że nasza Galaktyka ma około 1,5 biliona mas Słońca. Niektórzy porównują to obrazowo do 296 biliardów mas Ziemi albo do „6 miliardów, miliardów, miliardów słoni”. Takie porównania pomagają złapać skalę, ale w obliczeniach liczy się przede wszystkim to, jak szybko różne obiekty poruszają się w polu grawitacyjnym galaktyki.

Z czego składa się masa Drogi Mlecznej?

Można by sądzić, że najwięcej ważą wszystkie widoczne gwiazdy Drogi Mlecznej. W samej Galaktyce jest ich od 200 do 400 miliardów, a do tego około 100 miliardów planet, chmury gazu, pyłu oraz supermasywna czarna dziura w centrum, o masie około 4 milionów mas Słońca. Te składniki są dobrze widoczne w różnych długościach fali, więc ich udział da się oszacować dość pewnie.

Okazuje się jednak, że wszystko, co świeci, odpowiada jedynie za kilka procent całkowitej masy Galaktyki. Większość „wagi” Drogi Mlecznej ukrywa się w rozległej aureoli ciemnej materii, rozciągającej się daleko poza dyskiem. Szacunki mówią, że ciemna materia może stanowić nawet 90–93 procent masy całej galaktyki. To ona „skleja” gwiazdy i gaz, sprawiając, że cała struktura się nie rozpada.

Dlaczego to porównanie do komórki ma sens?

Badacze lubią powtarzać, że „ważyć” Drogę Mleczną to tak, jakby pojedyncza komórka próbowała ustalić masę całego człowieka. Żyjemy wewnątrz galaktyki, więc nie widzimy jej z boku tak jak galaktykę Andromedy. To poważnie utrudnia pomiary.

Widok na odległe części dysku blokują nam chmury pyłu i gazu, zwłaszcza w kierunku centrum. Do tego dochodzi ruch własny Układu Słonecznego. Nasza gwiazda okrąża centrum galaktyki w odległości około 26 tysięcy lat świetlnych, co trzeba uwzględnić w każdym poważnym modelu. Dlatego zwykłe „policzenie gwiazd” nie wchodzi w grę, a astronomowie sięgają po pośrednie metody.

Jak astronomowie „ważą” galaktyki?

W fizyce grawitacja nie zależy od tego, czy coś świeci, czy jest zupełnie ciemne. I na tym polega cała sztuka. Aby oszacować masę galaktyki, mierzy się ruch obiektów, które są przez nią przyciągane. W przypadku Drogiej Mlecznej kluczową rolę odgrywają gwiazdy, gaz międzygwiazdowy oraz gromady kuliste.

Istnieją dwie główne drogi: analiza tzw. krzywej rotacji galaktyki oraz badanie ruchu gromad kulistych i innych odległych „sond” grawitacyjnych. Obie opierają się na tej samej zasadzie: prędkość obiegu obiektu zależy od masy zgromadzonej wewnątrz jego orbity.

Krzywa rotacji – co to takiego?

Wyobraź sobie płytę CD (albo dzisiejszy dysk twardy), który wiruje. W galaktyce spiralnej podobnie wiruje dysk gwiazdowy i gaz. Astronomowie mierzą, jak szybko poruszają się gwiazdy na różnych odległościach od centrum. Zależność prędkości od promienia to właśnie krzywa rotacji.

W klasycznej mechanice, gdyby cała masa była skupiona głównie w centrum, dalsze gwiazdy powinny poruszać się wolniej. Tymczasem obserwacje pokazują, że w Drodze Mlecznej prędkości na dużych odległościach pozostają wysokie. To oznacza, że także daleko od centrum musi znajdować się dużo niewidocznej masy. Właśnie w ten sposób wnioskuje się o istnieniu ciemnej materii – jej grawitacja podtrzymuje szybką rotację zewnętrznych części dysku.

Rola neutralnego wodoru

W naszej Galaktyce nie da się wszędzie śledzić pojedynczych gwiazd. Centrum przesłaniają gęste obłoki pyłu. Astrofizycy znaleźli więc inny „znacznik” – neutralny wodór. Ten gaz emituje bardzo słabe promieniowanie radiowe o długości fali około 21 centymetrów, które bez trudu przenika przez pył.

Dzięki pomiarom tej linii widmowej radioteleskopy rejestrują prędkości gazu w różnych rejonach dysku. To mniej dokładne niż śledzenie pojedynczych gwiazd, ale pozwala objąć zasięgiem także te części Drogi Mlecznej, które są dla teleskopów optycznych zasłonięte. Z takich danych powstają rozbudowane mapy rotacji, a na ich podstawie – kolejne oszacowania masy Galaktyki.

Jak pomaga Gaia i Teleskop Hubble’a?

Przełom w badaniach naszej Galaktyki przyniosły dwie misje: europejskie obserwatorium kosmiczne Gaia oraz Kosmiczny Teleskop Hubble’a. Każde z nich mierzy coś innego, ale razem dają obraz znacznie dokładniejszy niż wszystko, czym dysponowano wcześniej.

Gaia, należąca do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), od 2014 roku wykonuje gigantyczny przegląd nieba. Hubble, zarządzany przez NASA i Space Telescope Science Institute, uzupełnia te dane głębokimi obserwacjami znacznie odleglejszych obiektów, w tym gromad kulistych w halo Galaktyki.

Misja Gaia – co dokładnie mierzy?

Głównym celem Gai jest stworzenie najdokładniejszej, trójwymiarowej mapy Drogi Mlecznej. Satelita śledzi pozycje, odległości i prędkości około 1,5–1,8 miliarda gwiazd. Każdy obiekt obserwuje wielokrotnie przez wiele lat, co pozwala mierzyć bardzo małe zmiany położenia na niebie. Te dane to tzw. astrometria.

Gaia rejestruje także informacje fotometryczne i spektroskopowe – typ widmowy, temperaturę, przesunięcie ku czerwieni. Oprócz gwiazd bada planetoidy, obiekty z Pasa Kuipera, kwazary, supernowe i planety pozasłoneczne. Dzięki temu naukowcy mogą nie tylko zrekonstruować strukturę Galaktyki, ale też śledzić jej ewolucję w czasie. Jak podkreślają badacze z Obserwatorium Astronomicznego UW, dziś publikowanie analiz optycznych bez odwołań do danych z Gai jest praktycznie niemożliwe.

Gromady kuliste i Hubble

Drugim filarem nowoczesnych pomiarów masy Drogi Mlecznej są gromady kuliste. To bardzo stare skupiska gwiazd, często liczące setki tysięcy słońc, krążące daleko od dysku galaktycznego. Ich orbity rozciągają się na dziesiątki, a nawet setki tysięcy lat świetlnych. Dzięki temu świetnie nadają się do badania rozkładu masy w zewnętrznych częściach halo.

Gaia zmierzyła ruch 34 gromad kulistych w odległościach do około 65 000 lat świetlnych. Hubble dorzucił do tego dziesięcioletnie serie obserwacji 12 gromad, sięgające nawet 130 000 lat świetlnych. Zespół kierowany m.in. przez Laurę Watkins i Roelanda van der Marela wykorzystał te dane, by wyznaczyć nie tylko prędkości „w naszą stronę lub od nas”, ale też ruchy boczne na niebie.

Im bardziej masywna jest galaktyka, tym szybciej poruszają się jej gromady kuliste. Z połączenia danych z Gai i Hubble’a wyznaczono dla Drogi Mlecznej masę około 1,5 biliona mas Słońca.

Jak łączy się dane z Gai i Hubble’a?

Gaia ma ogromne pole widzenia i świetnie mierzy pozycje stosunkowo jasnych obiektów w całej Galaktyce. Hubble widzi węższe fragmenty nieba, za to dociera do znacznie słabszych gwiazd. W praktyce oznacza to, że Gaia „rysuje szkielet” mapy, a Hubble dodaje precyzyjne punkty kontrolne w odległym halo.

Gdy badacze nanieśli na jedną „mapę” prędkości gromad zmierzone przez oba obserwatoria, mogli zbudować model grawitacyjny obejmujący zarówno dysk, jak i rozległą aureolę ciemnej materii. Wynik – wspomniane 1,5 × 10¹² mas Słońca – mieści się w poprzednim szerokim przedziale, ale radykalnie zmniejsza niepewność. Wcześniej szacunki wahały się od 500 miliardów do 3 bilionów mas Słońca.

Dlaczego różne badania dają różne wyniki?

W literaturze spotkasz liczby: 200 miliardów mas Słońca, 540 miliardów, aż po 1,5 biliona. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak chaos. Skąd biorą się takie rozbieżności, skoro mówimy o tej samej galaktyce?

Przyczyn jest kilka: różne zestawy danych, inne modele rozkładu masy oraz odmienne założenia o ilości ciemnej materii. Do tego dochodzi fakt, że poszczególne analizy korzystają z różnych „sond” – raz są to gwiazdy w dysku, innym razem neutralny wodór, jeszcze innym gromady kuliste czy satelitarne galaktyki karłowate.

Rozkład masy a całkowita masa

Astrofizyk Fabio Iocco z Imperial College London wyjaśnia, że obiekty w różnych odległościach od centrum krążą z innymi prędkościami. Ta wirująca siła musi w każdym punkcie równoważyć grawitację. Gdy zbierzesz dane o ruchu na różnych promieniach, otrzymasz nie tylko przybliżoną masę całkowitą, ale także jej rozkład w Galaktyce.

Jeśli w danym modelu przyjmiesz, że w halo jest więcej ciemnej materii, krzywa rotacji może dać wyższą masę całkowitą. Jeśli założysz jej mniej, wynik spadnie. Niektóre nowsze prace sugerują, że Droga Mleczna może być „lżejsza” niż sądzono, z limitem rzędu 540 miliardów mas Słońca. To z kolei oznaczałoby mniejszą ilość ciemnej materii w najdalszych częściach halo.

Co z ciemną materią?

Największa niepewność dotyczy zawsze tej niewidocznej części. Jak przyznaje Laura Watkins, „nie można dokładnie zmierzyć tego, czego nie można zobaczyć”. Dlatego zespoły badawcze testują różne profile gęstości ciemnej materii – raz bardziej skoncentrowane w centrum, raz bardziej rozłożone.

W jednym z nowszych opracowań masa samej ciemnej aureoli oceniana jest na około 830 miliardów mas Słońca, co daje około 93 procent masy galaktyki. Reszta to gwiazdy, gaz i czarna dziura w centrum. Ten podział ma duże znaczenie dla kosmologii – pomaga porównywać Drogę Mleczną z innymi galaktykami o podobnej jasności i sprawdzać, czy pasuje do symulacji ewolucji Wszechświata.

Co masa Galaktyki mówi o jej historii?

Czy liczba 1,5 biliona mas Słońca to tylko ciekawostka? Dla kosmologów to punkt odniesienia. Pozwala sprawdzić, jak Droga Mleczna wypada w porównaniu z innymi galaktykami i jak mogła przebiegać jej przeszłość pełna zderzeń i połączeń z mniejszymi sąsiadkami.

Najlżejsze znane galaktyki mają rząd 1 miliarda mas Słońca. Najcięższe dochodzą do 30 bilionów. Droga Mleczna plasuje się mniej więcej w środku tej skali, co dobrze współgra z jej obserwowaną jasnością i rozmiarem. Taka masa sugeruje bogatą historię z wieloma epizodami „kanibalizmu galaktycznego”.

Galaktyczne drzewo genealogiczne

Dane z Gai pozwoliły odtworzyć coś w rodzaju drzewa genealogicznego Drogi Mlecznej. Naukowcy zidentyfikowali ślady dawnych zderzeń z mniejszymi galaktykami. Najgłośniejszym przykładem jest obiekt nazwany Gaia-Sausage-Enceladus, który połączył się z Drogą Mleczną około 10 miliardów lat temu. Ten epizod silnie zmienił kształt i strukturę halo.

Innym ważnym „gościem” jest galaktyka karłowata Sagittarius. Od 4–5 miliardów lat krąży wokół Drogi Mlecznej i trzykrotnie przecięła jej dysk. Kolizje te mogły odpowiadać za zniekształcenia i asymetrię dysku, które dziś rejestruje Gaia. Każde takie zdarzenie dopisywało kolejne porcje masy i ciemnej materii do bilansu Galaktyki.

Halo jak zeppelin

Zespół z Center for Astrophysics | Harvard & Smithsonian pokazał, że galaktyczne halo Drogi Mlecznej nie jest idealnie sferyczne. Ma kształt wydłużony, podobny do zeppelina. Taki profil to ślad burzliwej przeszłości i dawnych katastrof galaktycznych. Rozkład ciemnej materii, a więc i masa całej Galaktyki, zapisują w sobie historię tych zderzeń.

Jak udział w tych badaniach może mieć zwykły obserwator?

Choć pomiar masy galaktyki wydaje się domeną superkomputerów i wielkich teleskopów, część pracy może trafić w ręce pasjonatów. Przy misji Gaia powstały projekty typu citizen science, angażujące użytkowników internetu do klasyfikacji zebranych obiektów.

Jednym z nich jest GaiaVari, nad którym pracuje zespół z Obserwatorium Astronomicznego UW. Tysiące osób na całym świecie pomagają tam rozpoznawać gwiazdy zmienne na podstawie długotrwałych obserwacji z Gai. To żmudne zadanie, ale dzięki ludzkiej intuicji i wzrokowi łatwiej wychwycić nietypowe przypadki, które potem trafiają pod lupę zawodowych astronomów.

  • Klasyfikacja typów zmienności gwiazd na podstawie krzywych blasku,
  • wskazywanie obiektów wymagających dalszych obserwacji,
  • wspieranie wyszukiwania zjawisk takich jak mikrosoczewkowanie grawitacyjne,
  • uczenie algorytmów uczenia maszynowego na dobrze opisanych przykładach.

To właśnie zjawiska soczewkowania grawitacyjnego, rozwijane m.in. przez zespół prof. Łukasza Wyrzykowskiego, mogą w przyszłości pomóc odnaleźć samotne czarne dziury w naszej Galaktyce. Te obiekty są niewidoczne, ale na krótko odchylają pozycję gwiazdy w tle. Gaia rejestruje takie mikroskopijne przesunięcia, a badacze „przeczesują” ogromne zbiory danych w poszukiwaniu sygnału.

Dzięki temu, że kolejne katalogi Gai zawierają pozycje i prędkości nawet 1,5 miliarda gwiazd, rośnie dokładność wszystkich modeli masy Drogi Mlecznej. Każda nowa gromada, gwiazda czy strumień pozostawiony przez rozdartą galaktykę karłowatą to dodatkowy punkt odniesienia dla grawitacji całego systemu.

  1. Dane astrometryczne Gai aktualizują krzywą rotacji Drogi Mlecznej,
  2. pomiary Hubble’a uściślają ruchy najbardziej odległych gromad kulistych,
  3. modele komputerowe łączą te informacje w spójny obraz rozkładu masy,
  4. wynikowe liczby – od 500 miliardów do 1,5 biliona mas Słońca – są porównywane z symulacjami galaktyk w kosmologicznych eksperymentach numerycznych.

Ostatecznie liczba opisująca „wagę” Drogi Mlecznej jest mniej ważna niż fakt, że jej grawitacja zdradza obecność ogromnych ilości ciemnej materii, niewidocznej, ale decydującej o losach gwiazd i planet.

Redakcja stacjameteo.pl

Miłośnicy dalekich podróży i biwakowania. Uwielbiamy spędzać czas pod gołym niebem i w blasku płomieni ogniska, ale nie czujemy urazy do 5-gwiazdkowych hoteli w najbardziej zatłoczonych turystycznie zakątkach świata.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?